Treningi i kontuzja

Pojawiła się kontuzja, w dobie internetu człowiek wstukuje objawy w Google i zaraz diagnoza gotowa, ot szanowny Dr.Google. Jednak, gdy w trzecim tygodniu w czwartek musiałem przerwać trening ze względu na silny ból przy piszczeli prawej nogi wiedziałem, że nie ma żartów. Od Olimpii Wojtyło dostałem zestaw ćwiczeń i namiary na doktora Mateusza Patkowskiego ze szpitala wielospecjalistycznego NZOZ Orthos pod Wrocławiem w Komrowicach.

Na wizytę czekałem około tygodnia, jeśli masz kontuzję i zastanawiasz się czy warto, odpowiem krótko WARTO! Doktor zna się na bieganiu, sam jest aktywnym biegaczem, posiada doktorat i ma bieżącą praktykę wśród wielu sportowców. Sama wizyta, zaczęła się do konkretów, wywiad lekarski, następnie w ruch poszło urządzenie USG. Z miejsca diagnoza, na monitorze doktor pokazał mi w czym tkwi problem – zapalenie zginacza palucha długiego z wysiękiem od początku przyczepu. Totalnie nic mi to nie mówiło jednak chwilę później została idealnie omówiona biomechanika tej kontuzji. Recepta – rozmasowywanie, zimne prysznice na nogę, masowanie lodem, masowanie śródstopia piłką. Zmniejszenie objętości treningowych. Przez tydzień poprzedzający wizytę odpuściłem wszystkie treningi biegowe. Tydzień po wizycie objętość treningowa była zredukowana do masaży i prób truchtu w okolicach 1km, bo co chwila pojawiał się ból nie do wytrzymania.

NIE WARTO bawić się samemu w lekarza, myślałem że po objawach moja kontuzja to schin splits, a wyszło co innego, lepiej wydać kilka złotych na wizytę a mieć pewność co dolega i jak postępować, by nie uszkodzić swego ciała i wyłączyć się z aktywności na dłużej.

Z doktorem Patkowskim ponadto miałem możliwość rozmowy jak z prawdziwym lekarzem sportowym. Widać, że gość wie o czym mówi. Bardzo polecam wszystkim lodowate prysznice, redukują bóle mięśni po treningach, choć z początku są nieprzyjemne z czasem są uzależnieniem. Doktor uchylił rąbka tajemnicy z okresów regeneracyjnych Agnieszki Radwańskiej. Miałem okazję porozmawiać o swojej diecie – od blisko dwóch lat nie jem mięsa, tylko ryby i owoce morza, ryby głównie dzikie morskie, nic hodowlanego. W wynikach krwi wyszły mi braki w krwinkach czerwonych, jednak lekarz stwierdził, że skoro ta dieta mi odpowiada to mogę ją stosować. Zdradzę Wam moją słabość – to wszystko co jest pochodną jogurtu i mleka, mogę pochłaniać tonami, na wszelkie dostępne sposoby 😛

Jeśli chodzi o maści przeciwbólowe to polecam Altacet i Diclac LipoGel, pierwszy większość z Was zna, świetnie działa na obrzęki, jednak ten drugi działa prawdziwe cuda 😉

Nie rób tego w domu…

Recepta – masować lodem, okładać lodem – wziąłem sobie to do serca, aż chyba zanadto. Jako, że odpuściłem wszystkie treningi biegowe, nadal mogłem uczęszczać na basen. Jak to z basenem nigdy nie jest lekko, a Trener Kotowski popędza by nie robić sobie przerw, zaś noga swoje boli :/ Po jednym z takich treningów, kiedy ból stał się na tyle dominujący a basen wyczerpujący, postanowiłem przyłożyć sobie wkład do lodówki turystycznej na bolące miejsce. Basen jest niezwykle wyczerpujący, do tego stopnia, że ostatnio wracając z niego pojechałem do mieszkania w którym mieszkałem za czasów studenckich (jakie wielkie było moje zdziwienie kiedy się zorientowałem, że tam już nie mieszkam i tak naprawdę minęło ponad 5 lat). Uśmiechnąłem się do siebie i wreszcie po głębszym namyśle dotarło do mnie, gdzie mieszkam obecnie. Noga nadal bolała, pomysł wkład z lodówki na bolącą nogą – ma tą przewagę, że lód topiąc się na ciele zmienia się w wodę i cieknie na podłogę, wkładam w worek od śmieci, jednak nie ma tego komfortu. Wkład to wkład. Będąc pewnym swego, po basenie mi się przysnęło, a noga została dosłownie zamrożona, ciało nabrało cech fizycznych ciała sztywnego, pierwszy raz w życiu zobaczyłem jak ludzkie ciało można zamrozić, dosłownie jak mrożona ryba z zamrażarki. Widok i brak czucia mnie trochę przeraził. Jednak myślę ok rozmasuje i będzie ok. Co się okazało nie jest to takie proste, a miejsce po rozmrożeniu pozostało koloru fioletowego i czerwonego, całość piekła niczym poparzenie, z tymże, ból był bardzo głęboki! :/ Tu moja przestroga, zawsze przez szmatkę i nigdy na zmęczeniu, bo można zrobić sobie niezłe odmrożenie. Tydzień już z tym walczę, ślad jest dość duży, czucie powoli wraca, mam nadzieję że nie będzie blizny. Najgorsze jest to, że nie mogę przykładać lodu, noga boli, taki trochę pat.

Będąc w takiej sytuacji człowiek wreszcie dokładnie rozumie, że kontuzja to trening, że należy nauczyć się z nią żyć i niezależnie jak bardzo jest nieprzyjemna, należy się z nią zaprzyjaźnić, obserwować własne ciało, jego reakcje i robić wszystko by wróciło do formy.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krzysztof Borowiecki i otagowano jako , , , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius