Treningowe upadki….

Zagadka dnia

Co wyjdzie z połączenia

– mokrego asfaltu
– prędkości 36 km/h
– roweru szosowego
– zakrętu pod kątem 90 stopni
– kilku procent lekkomyślności

Chyba zagadka nie była aż tak trudna.

Do upadków rowerowych zdążyłem już przywyknąć. Trenując MTB wiele razy na zjazdach witałem się z szybko mijanymi kamieniami albo tuliłem się do krzaczków ( na maratonie w Jeleniej Górze jedno małe drzewko uratowało mnie przed poważną kontuzją którą mógł zakończyć się mój upadek- niestety drzewko przejmując impet mojego uderzenia zwyczajnie się złamało )

Przepisów na widowiskowy upadek jest tak dużo jak dużo jest rowerzystów , jednak w 90% tych upadków jest jeden wspólny mianownik – przecenienie swoich możliwości/lekkomyślność/rutyna ( w skrócie – głupota 🙂

Podczas dzisiejszego treningu zgubiła mnie rutyna…

Szybki i krótki podjazd kończy się ostrym zakrętem , w suche dni korzystając z siły odśrodkowej pięknie się na nim kładę sprawdzając przyczepność moich szosowych opon:) W dni dzisiejszym zrobiłem tak samo. Niestety te kilka kropel deszczu spowodowały że przyczepność opon spadła dramatycznie a moje położenie zakończyło się leżeniem – na asfalcie. Najważniejsze że rower nie ucierpiał 🙂

Był to mój pierwszy szosowy upadek, mam nadzieje że nauka z niego nie pójdzie w las i wyciągnę wnioski na przyszłość.

PS: dzięki upadkowi sprawdzę na własnej skórze gładkie kolarskie nogi goją się szybciej : )


 

 

 

Cześć z nich zdarza sie bez bliżej mi znanego powodu , jednak  znaczna cześć to wina nas samych .

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. zwierzak
    Opublikowano 21 kwietnia 2012 at 08:46 | Permalink

    Z tą wypowiedzią to się zgodzę 🙂 bo brak wyobraźni na pewno nie jest to samo co rutyna.
    I właśnie tak trzeba było napisać na blogu, a wtedy nikt by się Ciebie nie czepiał 🙂
    Lepiej nazywać rzeczy po imieniu niż później wywoływać burzę 🙁
    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej suchych nawierzchni 😀

  2. Michał
    Opublikowano 21 kwietnia 2012 at 08:18 | Permalink

    ten zakręt pokonywalem już kilka raz ale zaswsze na sucho… poniosła mnie wyobraźnia , a raczej jej brak 🙂
    dobra lekcja na przyszłość .
    Wczoraj jak pokropiło odrazu włączyła mi sie pomarańczowa lampka

  3. zwierzak
    Opublikowano 20 kwietnia 2012 at 22:19 | Permalink

    Raczej nie nazywabym wchodzeniem w zakręt o kącie 90 stopni, przy prędkości 36 km/h, na mokrej nawierzchni dobrze nie znając możliwości nowego roweru rutynną 🙁

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius