Treningowy detoks

Każdy go miał… mam i ja.

To jest moje hasło na ten tydzień.

 

Nie byłem święty w zeszłym tygodniu. Bieganie przy zerze, do tego  długie i ciężkie treningi na rowerze, nie dosuszona głowa po basenie, a i zapomniałbym o zarwanej nocy –  To osłabia organizm. Mimo witamin, które cały czas przyjmuję prawie w każdej postaci, zostałem powalony przez siły wyższe i piszę właśnie do was prosto ze środka mojego łóżka przykryty trzema kocami.

Wystarczyło tak niewiele. 30 min w pomieszczeniu z osobą która tak bardzo, ale to bardzo chciała się podzielić ze mną swoimi zarazkami- kichają i prychając w moim kierunku. Wina oczywiście leży po obu stronach. O moim wkładzie wspomniałem powyżej 🙂

Pewnie myślicie, że taki detoks to coś przyjemnego. Nareszcie człowiek weźmie wolne ( jeśli obowiązki służbowe mu na to pozwalają to nawet zwolnienie lekarskie dostanie ) odpocznie sobie od ciężkich treningów. W końcu półmaraton trzy razy w tygodniu i kilkaset kilometrów na rowerze treningowym może zmęczyć.

Jeśli tak – to znaczy że myślicie tak samo jak ja myślałem jeszcze dwa dni temu.

Niedzielny trening, a raczej treningi – bo wychodząc o 8 na poranne bieganie, nie licząc dwóch godzin na obiad i drzemkę, trening skończyłem dopiero po 18. Czułem się jak przejechany walcem drogowym – ale to nic nowego w końcu tak czuje się każdej niedzieli bez wyjątku. Kiedyś powodem były imprezy, teraz są to treningi : )

Poniedziałek rozpoczął się od błędnej decyzji pójścia do pracy… nie posłuchałem mojej głowy która chciała zmusić mnie do urlopu na żądanie.

– Ja, przyszły ironman nie dam rady…pfyyy każdy się rozłoży tylko nie ja.

O 15 byłem już zupełnie innego zdania. Gdy ledwo włócząc nogami dowlokłem się do samochodu a następnie do mieszkania wiedziałem, że będzie ciężko.

Oczywiście do głowy przyszedł mi pomysł.

– Pobiegnę na trening, wypocę i wymrożę dziada.

Całe szczęście, że w porę zadzwonił trener który zakazał mi jakiejkolwiek ponadnormatywnej aktywności – czyli : łóżko – wc, wc – łóżko, łóżko – kuchnia, kuchnia- łóżka.

 

Trening, a w szczególności trening którego celem jest osiągnięcie określonego wyniku jest ciężki, ciężki i uzależniający. Trudno sobie to wyobrazić ale organizm mimo choroby chce już biegać, chce się ruszać. A gdy tylko chcesz zminimalizować aktywności aby dać szanse organizmowi na obronę przed wirusem, każdy twój mięsień krzyczy że już wystarczy.

Po jakimś czasie przychodzi rozmyślanie o formie która ucieka, formie na którą tak ciężko pracowałeś, a teraz leżysz i nic nie robisz patrząc jak odchodzi.

I tu zaczyna się prawdziwy trening – tym razem trening twoje silnej woli.

Jeśli wytrzymasz ten jeden dzień, ten jeden jedyny dzień więcej, może za kilka dni wrócisz do treningów. Ale jeśli się złamiesz i wyjdziesz….możesz za kilka dni wrócić do łóżka. Tym razem w towarzystwie antybiotyków i już nie na dzień czy dwa tylko tydzień lub dwa.

 

Do 16 oddaje się pracy, po 16 robie porządki na komputerze, opisuje trasy rowerowy, szykuje kolejne konkursy dla was. Wszystko co tylko nie wymaga ode nie ruszania niczym więcej niż koniuszkami moich palców i odciąga moje myśli od treningów.

Na razie wygrywam….trenażer kusi… ale wygrywam J

Tak samo jak wygrywają domowe sposoby leczenia…wszystko tylko nie antybiotyk- to jest ostateczność.

 

 

Nigdy nie byłem na detoksie, ale tak go sobie właśnie wyobrażam. Walka z samym sobą dla dobra własnego siebie.

 

Jak widzicie ten tydzień zmniejszył nasza grupę z 8 do 6. Kinga kontuzjowana, ja chory. Kontuzje i choroby to coś co towarzyszyć nam będzie w całym okresie przygotowań. Miejmy tylko nadzieje, że wraz z przyjściem wiosny znacząco spadnie częstotliwość ich występowania : )

U mnie dziś już troche lepiej 🙂

 

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Gosia
    Opublikowano 14 lutego 2013 at 11:32 | Permalink

    ‚wypoce i wymroze dziada..’ hehe szybkiego powrotu do zdrowia bidoku!!!

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 14 lutego 2013 at 10:45 | Permalink

    Ja już drugi tydzień na odwyku z powodu kontuzji..

  3. Mariusz Mariusz
    Opublikowano 14 lutego 2013 at 10:20 | Permalink

    To co? Sam biegam z Olimpią w niedzielę? 😀

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius