Triathlonowe sny

Kładąc się wieczorem do łóżka rozmyślałem, skąd u mnie, póki co bez wzajemności, to zamiłowanie do triathlonu. Na myśl przyszły mi te wszystkie bajki w których tak wszędzie było daleko: za siedmioma górami , siedmioma rzekami i siedmioma lasami.
Nasi bohaterowie pokonując liczne przeszkody przy użyciu różnych sposobów pospieszali na pomoc , a to na koniu garbusku, a to ptaszydłem, czasem zaopatrzeni w sprzęt trekingowy jak kije samobije, czy latający kufer. Myśl o małej dziewczynce w czerwonym czepku pływackim podążającej z jedzonkiem dla babci spłynęła na mnie przez zmrużone powieki…Oto stoję na brzegu jeziora, a drugiego końca nie widać, nic to, rzucam się w otchłań , wartko machając rączkami i nóżkami przepływam akwenik. Za jeziorkiem droga długa i wije się przez las i góry. Wykorzystuję nieuwagę wędkarza, pożyczam rower, a pozostawiam kartę niewidzialnej ręki nr 2013. Teraz kilometry lecą, a ja ochoczo pedałuję. Już nie tak daleko, ale złośliwy wiatr utrudnia, a wściekłe gryzonie leśne podgryzają rower. Muszę go porzucić bo dalej nie sposób jechać. Ruszam więc dalej biegusiem, to jeszcze kawałek. Podbiegi i zbiegi, dolinki i rzeczki. Szkoda że nie wziąłem ze sobą siedmiomilowych bucików. Tuż za zakrętem widać chatkę babci, jest już blisko. Mały podbieg i zdążę. Lecz cóż to; przed domkiem babcia z gajowym , a obok rozpruty wilk…Czyżbym był po czasie… nagle w głowę wkręca się wściekły dźwięk budzika, muszę tylko trafić w napis drzemka i dowiem się czy dałem rady, znów wibrujący dźwięk…zły otwieram oczy. Piąta rano…za oknem ciemno i mokro, pies ani myśli podnieść się z posłania. A ja muszę, przecież to czas na mój poranny trening.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. lipa
    Opublikowano 6 marca 2012 at 17:37 | Permalink

    Panie Prezesie! Szarfa z napisem „ostatnie pożegnanie” już poleciała do Klagenfurtu. Widzę trening jest multipotencjalny i holistyczny, a efekty beletrystyczno-wydolnościowe są naprawdę imponujące.

  2. Opublikowano 6 marca 2012 at 17:16 | Permalink

    powodzenia! kibicuję Wam 🙂

  3. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 6 marca 2012 at 13:21 | Permalink

    Finał Crossu między mostami 3.03.12 13 km
    http://foto.onet.pl/rlsvg,4kkc80bdwkwb,swa5v,u.html#swa4f

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius