Triathlonowy Ślub

Zeszły tydzień obfitował w liczne triathlonowe wydarzenia, a jak mawiał pewien towarzysz, mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.
Właśnie dlatego skupię się na końcu tygodnia w którym odbył się ślub Marty i Wojtka członka drużyny RAT.
Piękna to była impreza i do tego pełna elementów Triathlonowych.
Do kościoła przybyła niemal cała załoga RAT, a i nie zabrakło też Naszego Trenera.
Ksiądz w mowie do Nowożeńców przytoczył przypowieść o konieczności posiadania prawego i lewego buta, bo tylko w dwóch jest szansa na sukces życiowo-biegowy.


Pojawił się też zamysł stworzenia galerii w kościele ludzi sławnych i nadzieja ,że nasza para jako Ci co ukończą IM ,a może sięgną po medale olimpijskie znajdzie się na należnej pozycji.

 

 

 

 

Tego Wam życzę Marto i Wojtku.

Ważne, że powiedzieli TAK. Zrobiło nam się ciepło, mimo ,że chłód w kościele był taki ,że para szła z ludzkich gardeł. Potem ktoś sypnął ryżem na szczęście.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wesele było nie lada zadaniem triathlonowym, gdyż pokonanie całego dystansu taneczno-balowego zajęło mi równo 12 godzin.

Muszę przyznać ,że nie było wstrętnych żeli, a cola nie musiała być odgazowana i ciepła. Hitem jedzeniowym była zaś pewna pieczona kaczuszka. I choć woda ognista zalewała nasze sportowe dusze, to wrodzona wstrzemięźliwość nie sprowadziła nas na złą drogę zapomnienia.

 

 

Kobiety piękne i zalotne, a muza porywała wręcz do wzmożonego wysiłku. Pani Młoda przygotowała specjalny repertuar dla męża i razem zatańczyli hit „Biały rower” i do tego w rowerowym kasku.

 

 

 

 

Kapela cięła do samego rana utwory klasyczne, jak i najnowsze hity. Ćwiczyliśmy samotnie i w parach, czasem poruszając się w drafcie wokół całego budynku. Były też i podbiegi bo pokój mieliśmy na trzecim piętrze.

 

 

 

 

 

 

 

 

I ja tam byłem, jadłem, piłem, używałem i potem zasnąłem grzecznie pod ….kołderką.

 

Ciągle mam nadzieję ,że Trener pozwoli ten wyczerpujący sport, także zdrowotnie, wpisać do dzienniczka treningowego.

 

 

 

 

 

 

 

 

A Marcie i Wojtkowi wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i podziękowania od całej załogi RAT.
Bądźcie tak po prostu szczęśliwi w życiu, jak na mecie IM, bo właśnie wygraliście Siebie.

Maciej

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius