Tylko nie pal

Wczorajsze porządki w szufladzie przypomniały mi o mojej starej namiętności o ile tak to można nazwać.. Prawie siedem lat minęło odkąd rzuciłam palenie.

Mogę powiedzieć szczerze, że łatwo nie było ale na pewno warto. Sport towarzyszył mi od zawsze w mniejszym lub większym stopniu. W tamtym przełomowym okresie jeździłam 50 km dziennie na rowerze do pracy a wieczorami chodziłam na fitness. I co najśmieszniejsze paliłam jak smok, po wstaniu z łóżka, zaraz po zejściu z roweru, po wyjściu z treningu, między treningami.. dramat. Zwłaszcza, że próbując przebiec 300 m dostawałam palpitacji serca a w płucach na oddech brakowało miejsca. Zaczęłam walkę od zmniejszenia ilości wypalanych papierosów co chyba trochę ułatwiło sprawę, później było łatwiej wyrzec się 5 a nie 20 papierosów. Kolejnym etapem było poznanie męża który biegał długie dystanse, do tego bardzo szybko. Było to dla mnie niesamowite że można tak biegać. Ta chęć żeby też zacząć robić coś więcej, skończyć z tym dymem, nacisk ze strony wtedy jeszcze chłopaka no i nie ukrywam chęć zrobienia na nim wrażenia dały ostateczny impuls do walki.

I tak dziś mogę śmiało powiedzieć, że to była jedna z cięższych rywalizacji w moim życiu i całe szczęście wygraną;)

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Małgorzata Przybysz. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius