” Umysłowy Fizol”

„Pan mnie już dwa razy dotknął”  powiedziała Oburzona. Przepraszam niechcący, ale mam też prośbę by Pani pływała po zewnętrznej stronie toru. „Też coś” burknęła, „będę pływać jak chce i nic Panu do tego. Wie  Pan to trzeba mieć tu; wskazała na głowę, a nie tu” pokazała na swój zwisający biceps. Hmmm…a mnie się wydaje że trzeba mieć i tu i tu i tam też wskazałem kolejno głowę, ramię i skierowałem wzrok pod wodę…Zabulgotała i odpłynęła gniewna..

Pomny pomnażania wiedzy także tej w głowie, w dniu wolnym od wysiłku,  zorganizowałem  swoje masowe czytelnictwo w obrębie  domu.

Po obudzeniu, zwykle biegniemy do łazienki, a tam na brzegu wanny nieopodal tronu znajdziemy podręcznik doskonalący technikę pływania.

Montgomery i Chambers „Pływanie droga do mistrzostwa”  Szum wody wspomaga przyswajanie wiedzy, ale czytanie zwykle przerywa dobijająca się do łazienki rodzina, wtedy przydaje się umiejętność nawrotów i odbicia od słupka.

Na śniadanie zjadamy coś bardzo smakowitego przyrządzonego wg propozycji zawartej w książce Cordain i Friel „Paleodieta dla sportowców”.

   Zawarte tu propozycje kierują moje myśli by miast tak bez sensu biegać po drogach , zaopatrzyć się w dzidę i ruszyć w pola gdzie zwierzyny pod dostatkiem i pobiegać sensownie za posiłkiem. Zapewne jeszcze szybciej zbliżę się do należnej wagi startowej.

Praca przy biurku również może być umilona przez czytanie  podręczników o bieganiu, wszak siedzenie przy biurku winno się źle kojarzyć, a literatura przypomina ,ze tracimy czas.

” Biegiem przez życie” Skarżyńskiego, „ Biegi długodystansowe” Baura i Turnera oraz „Mój pierwszy maraton” Rogersa to prawdziwe kamienie milowe w przygotowaniu do długich biegów. Na pytanie o sens po co biegamy i dlaczego, odpowie gruntowna analiza książki „Urodzeni biegacze” Mcdougalla.

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdyby zaś weny zabrakło zawsze warto sięgnąć po Antologię Poezji Polskiej bo znajdziemy tam coś o pływaniu w „ Świteziance” czasem łodzią „ Stepach Akermanu” czy o triathlonowej strefie zmian w drugiej części „Dziadów” lub biegach na orientację po Alpach w „Kordianie” ( Autorzy powszechnie mam nadzieję znani )

Chwila relaksu w salonie to  do wyboru piloty lub „Triathlon- Biblia Treningu” Joe Friela.

Dla mnie wybór oczywisty, a w książce liczne porady jak poradzić sobie nie tylko z wyczerpującym treningiem sportowym, ale też z tak trudnymi problemami jak samoocena, motywacja codzienna i problemy psychologiczne. Pozycja warta wielkiej uwagi.  Na boku książki sygnatura nazwiskiem, to taki rodzaj łańcucha by książka która wędruję często ze mną nie przylepiła się komuś do ręki. Jeśli nawet tak się stanie, to podpis będzie straszył złoczyńcę gdy ten  tylko  wzrok  na nią skieruje. Taki bazyliszek 🙂

Do pracy lepiej nosić jakąś mniejszą książeczkę, a ta stoi w toalecie na półce w kąciku czytelniczym; „ Mój pierwszy Triathlon” Trew-a.

„ Poradniczek” tak na początek, troszkę jak Cosmo ulubiona gazetka nastolatków…
W garażu na półce „Naprawa i obsługa roweru” oraz „Kolarstwo. Przewodnik dla początkujących” Robertsa.

Dobry sen to  dla Triathlonisty rzecz równie ważna, jak stały trening wytrzymałościowy. Ale  jak zasnąć gdy  w sypialni na stoliku nocnym znajdziemy najważniejszą z ksiąg, by mieć tu i tam …

Książkę naszego trenera Dariusza Sidora „Ironman dla każdego” czytam znajdując wciąż nowe wątki i prawdziwie gruntowną i praktyczna wiedzę.

Książka ta  ma szczególną wartość, gdyż jest ozdobiona osobistą dedykacją dla mnie. I ta data, luty 2012..mój Boże jak ten czas leci.

 

 

 

 

 

 

Następnego dnia, już treningowego,  budzę się naładowany teoretyczną wiedzą i ruszam „przekuć przeczytane” w czyn. Lipiec pełen treningów łączonych, pływanie z bieganiem, rower z bieganiem czasem dwa razy dziennie i ćwiczenia w strefie zmian.

Po treningu wpadam do strefy oziębienia, wszak upały trudne do zniesienia i rozciąganie realizuję w wodzie myśląc o czym to ja właściwie wczoraj czytałem…

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. daga
    Opublikowano 10 lipca 2012 at 19:51 | Permalink

    ;)No Maćku widzę świetnie zorganizowany jesteś strefa domowa i strefa oziębienia suuuuper
    Jeszcze strefa korków w mieście, mały audiobuk do autka
    I już „mania” 😛 i nie ma zamuły 🙂

  2. Gosia
    Opublikowano 10 lipca 2012 at 17:31 | Permalink

    Strefa oziębienia jest mi ostatnio najbliższa:-)
    Pozdrawiam.

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius