W rodzinych stronach..

Planując wyjazd świąteczny do mojego rodzinnego miasta Sanoka spakowałam do torby więcej ubrań na trening niż do codziennego użytku. Miały być mega treningi w lesie z obowiązkową ulubioną trasą na Liszną, basen itd itp..

Jak to w życiu bywa plany się sypią… Już w dzień przyjazdu złapałam jakiegoś wirusa dzięki któremu przez kolejne trzy dni próbowałam po prostu się nie odwodnić i oczywiście o treningu nie było mowy:/

Ale jak to mówią kryzysy są tylko chwilowe więc od razu gdy poczułam trochę więcej mocy w niedzielne świąteczne po południe zaliczyłam obiecaną sobie Liszną. Wokół las, piękne krajobrazy, śpiewy ptaków, sarny na drodze – pomimo asfaltowej trasy coś pięknego:) a po drodze źródełko z lodowatą wodą:) polecam:)

Dziś był trening rodzinny w jeszcze piękniejszych okolicznościach ale o tym wkrótce….. zapomniałam kabla do aparatu of kors:)

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Małgorzata Przybysz. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius