W ulicznej dżungli…

… przemieszczam się codziennie. Rowerem, motocyklem, samochodem… i jak w prawdziwej dżungli pełno jest dzikich „zwierząt”.

Najbardziej można to odczuć jadąc rowerem Jestem nagminnie mijany „na żyletkę” przez:
– staruszków w starych autach,
– paniusie w dużych SUV’ach,
– małolatów w starych BMW i Golfach,
– brudne i stare ciężarówki, cysterny, wywrotki…
– niestety autobusy komunikacji miejskiej.

Pozytywnie zaskoczony jestem:
– ciągnikami siodłowymi tzw. TIR’ami,
– nowymi BMW, innymi ładnymi i lśniącymi samochodami 😉
Ci w zdecydowanej większości mijają zachowując przyzwoity odstęp lub czekają aż droga się zwolni (poza wyjątkowym …. (cenzura)…, który na niedzielnym treningu wyprzedzał Mercedesem, na zakręcie,  mnie i Michała blisko i szybko, ledwie uciekając na swój pas przed „czołówką” z pojazdem nadjeżdżającym z przeciwka).

Dlatego jeżdżąc rowerem lub motocyklem staram się mieć oczy dookoła głowy i uważać na wszystkich innych uczestników ruchu.  Nie mam dookoła siebie metalowej osłony, zderzaków, poduszek powietrznych. Każda nawet drobna kolizja może spowodować u jadącego na rowerze poważne urazy. Dlatego ubieram odblaskowe ubiory, włączam wszelkie światełka – nawet w dzień. Nieważne czy mam pierwszeństwo czy nie, zawsze ostrożnie wjeżdżam na skrzyżowania. „Zaglądam” w boczne uliczki, wyjazdy z posesji i parkingów. Zauważyłem, że żółta kamizelka wielokrotnie powoduje, że kierowca próbujący wyjechać z boku hamuje i czeka aż przejadę.

I tak mamy szczęście, że nie ma u nas takich „godzin szczytu” 😀

Rush Hour Traffic in Ho Chi Minh City, Viet Nam na Youtube

Nie mam zamiaru wywoływać tym wpisem „świętej wojny” pomiędzy „królami szos” a innymi wolniejszymi lub mniejszymi uczestnikami ruchu na drogach.

Chciałbym tylko polecić koleżankom i kolegom na dwóch kołach zasadę, którą staram się stosować:

„Jeździj tak, jakby wszyscy chcieli Cię zabić”

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Mariusz Świątczak. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (10)

  1. Artur
    Opublikowano 17 maja 2012 at 08:31 | Permalink

    Nie chodzi tylko o przekraczanie prędkości. Chodzi o ochronę „nieuzbrojonych” uczestników ruchu: pieszych, rowerzystów, skuterzystów, motocyklistów. Wystarczy zahamować i nie pchać się przez nich na trzeciego! Dlatego ja pozwolę sobie …rzucić kamieniem:)))

    • ltr
      Opublikowano 28 maja 2012 at 21:33 | Permalink

      Ja też pozwolę sobie rzucić kamieniem. Pewnie, każdy czasem jeździ szybko ale jak nie widzę co za zakrętem to zawsze zakładam, że jest tam kolarz. Oprócz tego stosuję jeszcze jeden manewr. Jeśli widzę jadącego z naprzeciwka rowerzyste a za nim sadzącego się do wyprzedzania na żyletkę kierowce to zawsze zjeżdżam do osi jezdni, czasem nawet ją przekraczając, skutecznie uniemożliwiając wyprzedzanie na trzeciego.

    • Mariusz Mariusz
      Opublikowano 30 maja 2012 at 12:18 | Permalink

      Ciekawe ukierunkowanie: Za zakrętem kolarz 🙂
      Dodam, że wjeżdżam w tzw. „ślepe zakręty” OSTROŻNIE, bo tam: może być wypadek, kolarz, zepsuta ciężarówka, plama oleju itp., itd … Bardzo obrazowo opisuje to, w pierwszym rozdziale książki „Motocyklista doskonały” David L. Hough.

    • Maciej Garncarek Maciej
      Opublikowano 30 maja 2012 at 12:52 | Permalink

      Cieszy, ze tylu z nas uważa i stara się zapobiegać ciężkim wypadkom. jeśli chodzi o rzucanie kamieniami to moje wyzwanie skierowane było właśnie do moich przedpiśców których znam , że mają ciężką nóżkę 🙂

  2. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 17 maja 2012 at 07:55 | Permalink

    Jakbym Was nie znał…Kto z Was nie przekracza prędkości niech pierwszy rzuci kamieniem…;)

    • Tomasz
      Opublikowano 17 maja 2012 at 08:02 | Permalink

      Wreszcie jakiś głos rozsądku

  3. Michał
    Opublikowano 16 maja 2012 at 22:43 | Permalink

    Dzisiaj na treningu, jadąc od Kątów Wrocławskich w stronę Wrocławia, z naprzeciwka minął mnie oblepiony naklejkami sportowymi samochód ( chyba BMW z białą maską) Wypadł zza zakręty z taką prędkością, że nie mieszcząc się na swoim pasie wymusił na mnie szybkie odbicie do rowy ( na szczęście przygotowany byłem na to widząc jak się zbliża) Może nie mam radaru w oczach, ale pisząc, że jechał 200 km/h na pewno zaniżam jego prędkość.
    Psychotesty dla każdego kto ubiega się o Prawo Jazdy – i powtórka za kilka lat !!!!!
    A tego kierowcę chciałbym spotkać osobiście, wsadzić go na rower i minąć właśnie z taką prędkością. Ciekawe jakby się wtedy poczuł.

    • Krystian Mrozik Krystian Mrozik
      Opublikowano 17 maja 2012 at 01:00 | Permalink

      Skończmy z tym cackaniem się, dobrze wiemy, że chciałbyś mu wpier*olić:).

    • gr3gory
      Opublikowano 17 maja 2012 at 09:51 | Permalink

      W okolicach Dzierzoniowa mam podobny problem z jednym superszybkim autem pomarańczowym Nissanem 300z. Czaje się na niego aby zgłosić na policję brawurową jazdę przekraczającą na wąskiej prostej między wioskami. Niestety jedzie tak szybko, że nawet nie zauważam numerów tablicy rejestracyjnych.

      Ale dorwę drania!!

  4. Artur
    Opublikowano 16 maja 2012 at 21:10 | Permalink

    Masz racje! Ja też stosuję taką zasadę. Nauczyłem się tego jeżdząc motocyklami. Dzięki temu żyję:)) A jeśli chodzi o rower kontra samochód to Twoja obserwacja jest bardzo celna! A nie! Pominąłeś jedną grupę! Tych na nie. To kierowcy samochodów dostawczych różnej maści i oplakatowane samochodziki firmowe:) Ci to dopiero szorują po nogach!

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius