Weekend pod znakiem roweru

Jazda, jazda, jazda!

Piątek: 1 godzina roweru na bardzo wysokim tempie + godzina biegu na wysokim tempie

Sobota: Ponad 3 godziny roweru + 1 godzina biegania

Niedziela: 7 godzin na rowerze(!)

Cały ten weekendowy zestaw sprawił, że dzisiaj spoglądając na rowerzystę przejeżdżającego na wysokiej kadencji doznałem odczuć cofnięcia – treści pokarmowych, nóg, wzroku, a nawet myśli(do niedzieli). Nie ma  co się dziwić. Z powodu pogody mamy zaległości w treningach na zewnątrz, siłownie nas trochę przytrzymały, więc jak psy zerwane z łańcucha szaleliśmy dookoła Wrocławia. Zrywaliśmy łańcuchy, łapaliśmy kapcie, wrzeszczeliśmy na siebie i przeklinaliśmy drogi, ale wszystko z uśmiechem na ustach.

fot. Dariusz Sidor

Powyżej kofibrejk w Sobótce, przed nami jeszcze wiele kilometrów. Jako, że nie znam na tyle Wrocławia, to nie zdawałem sobie sprawy jak dużo. Pewnie gdybym wiedział, to przypomniałbym sobie o tym, że Stahu nie dostał karmy z rana…:)

Warunki super. Warunki…pogodowe

Pogoda na weekend dobra, można by rzec. Piątek delikatnie mokro i bardzo wietrznie, sobota pochmurno i wietrznie, a niedziela?! Niedziela, idealnie. Ale tego nie muszę Wam opowiadać. Wracając o 15 przez miasto, spotkałem dziesiątki motocykistów, setki rowerzystów i drugie tyle biegaczy – SUPER! Pozdraiwam Was.

Droga przez mękę

Mimo, iż pogoda sprzyjała to trasa już nie. Dziura na dziurze. Tyłek nie przyzwyczajony jeszcze do twardego siodła, tak więc wrażenia podwójne. Ale nie tylko siedzenie oberwało. Bolał kręgosłup, obręcz barkowa i nadgarstki. Pomijając ból zmęczonych pracą nóg to czułem się jak kierowca Kamaza po tygodniówce.
Przyczyny tego były dwie:
1. Wybraliśmy się na południe od Wrocławia, na drogi mniej uczęszczane, tak więc i mniej znane przez naszych RATowych kolarzy.
2. Drogowcy jeszcze się nie otrząsnęli po zimie (pewnie do grudnia się nie otrząsną).

Łącznie wyszło ponad 150km (mapka Wojtka). Chłodno kalkulując tempo wydaje się bardzo wolne, ale to tylko pozory. Robiliśmy długie przerwy na których omawialiśmy trenowane na bieżąco taktyki. W rzeczywistości większość odcinków przejechane było ze średnią 35km/h, szarpanym tempem, co na taki dystans sprawiło nam dużo trudności.

 

Podsumowując

1.Pogoda była super.

2. Nie wiedziałem, że wokół Wrocławia są tak piękne krajobrazy – Sobótka.

3. Po zimie, noga lepiej podaje w bucie biegowym niżeli rowerowym.

4. Drogi dziurawe

5. Kierowca Kamaza ma ciężko

6. Kocham Was

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Krystian Mrozik. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius