Wielorybem być…

Dałbym wiele aby być teraz wielorybem…– powtarzam to sobie od miesiąca , zawsze wtedy, kiedy idę na trening pływacki.

 

Przystępując do RAT poziom moich zdolności pływackich określiłbym jako niski.

Od pierwszych tygodni widziałem znaczący postęp z każdym kolejnym treningiem. Potwierdzały to również czasy jakie osiągałem podczas kolejnych testów.

Aż nagle, po tygodniu przerwy wchodzę do wody …. i tonę. Panicznie zaczynam machać kończynami mimo to z trudem utrzymuję się na powierzchni.

Nie mogłem tego pojąć. Powinienem pływać coraz  lepiej, a nie uwsteczniać się !!!! Z każdym ruchem przypominałem sobie rady trenera starając się je wykorzystać w praktyce , przestałem machać rękoma z częstotliwością cepa, zacząłem obracać się na boki a efektu brak.

Przynajmniej tak wtedy mi się wydawało.

Na początku nie chciałem udać się z tymi wątpliwościami do trenera bo wiedziałem co usłyszę – „Pływaj szybciej” . Bo w końcu to samo usłyszałem jak powiedziałem że przerwy między ćwiczeniami są krótkie : )

Jednak po kolejnej godzinie podczas której moja rezygnacja była coraz większa , postanowiłem zaryzykować.

Ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy.

Po pierwsze :

Schudłem – a jak wiadomo, tłuszcz ma bardzo dużą wyporność, a po przejściu pewnej granicy wagowej organizm musi się przyzwyczaić do nowej zmniejszonej wyporności.

Po drugie :

Zacząłem pływać znacznie lepszym stylem, a nie tylko przesuwać się w wodzie. To z kolei spowodowało, że musiałem zapomnieć wszystkiego, czego moje mięśnie uczyły się przez tyle lat .

Po trzecie :

… tu zostawię miejsce na jeszcze jedną informację jednak najpierw sam musze ją sprawdzić zanim się ją z wami podzielę : )

 

Wczoraj byłem na basenie robić majowe testy – efekt.

– Czas jest porównywalny do czas jakie osiągałem dwa miesiące temu ( 5 % lepszy – czyli różnica niewielka )

– Ilość pociągnięć spadła o 20%

– Po teście miałem siłę na kolejne długości

 

Wnioski.

Mój organizm w końcu zrozumiał że cięższy już nie będę i zaczął się mnie słuchać. Zmniejszenie ilości pociągnięć spowodowało że przestałem się tak męczyć .

Wprowadzenie rotacji ciała zminimalizowało konieczność używania nóg.

 

Jak widzicie same plus , mam nadzieje iż kolejne testy przyniosą znaczącą poprawę wyniku 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Michał Wojtyło i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (3)

  1. Marlena
    Opublikowano 28 maja 2012 at 22:11 | Permalink

    Dopingujemy Ci dniami i nocami:) Jesteś i tak najlepszy !!!!

  2. Artur
    Opublikowano 26 maja 2012 at 20:23 | Permalink

    Pamiętasz Michał jak pisałeś o piratach drogowych?! Dzisiaj na Wzgórzch Trzebnickich DTR Astra z ubiegłego wieku chciał mnie zabić idąc na żyletę w siodle koło Głuchowa Dln… Długo się rozglądałem po wioskach czy gdzieś nie zaparkował… Pozdrawiam Cię również pływacko:)))

  3. Maciej Garncarek Maciej
    Opublikowano 26 maja 2012 at 10:41 | Permalink

    fajnie to wyjaśniłeś. sam odnotowałem niewielki progres w pływaniu i nieco mnie to martwi, ale styl uległ znacznej modyfikacji a moc jest z nami 🙂

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius