Wspomnień czas… :)

Stoję w oknie, patrząc jak chmury siniaczą fioletem niebo, a wiatr smaga gałęzie. Za oknem leje. Trudno mi nie zazdrościć burzy, tak się nią wszyscy przejmują. Marzyłam o takim dniu :)! Świat ofiarowuje nam czasem coś takiego, krótką przerwę, kiedy nad ringiem rozbrzmiewa gong i idziesz do narożnika, gdzie ktoś opatruje nasze poobijane ciało. DOTRWAŁAM … DOTRWALIŚMY!!! I to w jednym kawałku! Do momentu rozpoczęcia NOWEGO SEZONU! Przed nami kolejne osiem miesięcy ganiania po lasach. Liczenia kafli w basenie, aż do momentu, kiedy będzie można wypłynąć na wody otwarte.  Przed nami osiem miesięcy poznawania coraz to nowych dziur asfaltu. Samotnych, przesapanych i przepoconych godzin. Osiem miesięcy walki z plagą kontuzji, przeciążeń i bólu, po to, żeby się choć odrobinę poprawić.  Osiem miesięcy kropelek potu kapiących z czoła i szumów w uszach z powodu zalegającej tam wody. Jedyną nadzieją na odrobinę oddechu będzie siłownia, co jakiś czas wieczorem– będzie można gdzieś przysiąść na chwilę 🙂 Już wiecie dlaczego każda sekunda odpoczynku wydaje mi się darem niebios? Burza nie będzie już wymówką.

Bo musicie wiedzieć, że w triathlonie to co najważniejsze dzieje się w okresie jesienno/zimowo/wiosennym. Trening o tej porze wymaga większego zaangażowania niż latem.

Okres roztrenowania dobiega końca, a wraz z nim autorski plan Michała pt. ”tuczenie Oli”. Był przepyszny :). Zwłaszcza szarlotka! Rozmiary naszych tyłków stają się teraz tematem bardzo gorącym:) Paranoja jakaś. Sama nie wiem jak wcisnę się w nowiutkie RADIOWE STROJE! Kallisto uszyło wszystko w rozmiarze S, a tu zamiast pożądanej „eski” , „emeczka” 🙂 Cóż…plan trenera tak mnie wycieniuje, że nie ma się czym przejmować. Chyba, że popłyniemy z Michałem na szarlotkach… 🙂

Póki co jest  późne deszczowe popołudnie. Pije kawę w kubku z wielkim uchem, zajadając się michą razowych racuchów z jabłkami. Ależ mi się w głowie poprzewracało  :). Ostatnie miesiące upłynęły nadzwyczaj szybko… Pamiętam badania w Instytucie Kardiologii i słowa profesora, przypominające człowiekowi, że wszystko co cenne, może wypaść z zawiasów, na których zostało tak starannie zawieszone- że z powodu wady serca nie  mogę uprawiać tak obciążającej je dyscypliny sportu. A potem ogromną radość z powodu doktorowego zielonego światła!

Pamiętam wieczory po ciężkim treningu, kiedy ból nie pozwalał zmrużyć oka i na drugi dzień w pracy nogi jak dwie „parówki”. Pamiętam tony błota ściekające mi po twarzy, zabłąkane krople deszczu na BikeMaratonie. Pamiętam pierwszy start z wody w Radkowie i towarzyszące mi to samo uczucie, kiedy będąc mała spływałam  tratwą wartkim nurtem Dunajca-że porwał mnie prąd i rzucił w wir wydarzeń, których nie mogę cofnąć i za chwilę będzie po mnie. Pamiętam metę w Borównie i uczucie, że teraz mogę umrzeć, bo przeżyłam już wszystko. Pamiętam przygotowania do maratonu, gdy codzienne budziłam się sztywna, jakby ktoś obił mnie kijem, ale dzięki temu opracowałam plan „co zrobię, kiedy wygram pięć milionów”. Zawczasu lepiej. Po co potem rwać sobie włosy i cierpieć na ból głowy.

W ciągu tych paru miesięcy nabrałam pewności, że trener ma zawsze rację. I jeśli sądzicie, że powinniście go poprawić, to nie znacie sztuki przetrwania. O czym niektórzy z nas zdążyli się boleśnie przekonać…;)

A z drugiej strony treningi z dnia na dzień sprawiały nam coraz więcej przyjemności:) Udany start! Pochwała Trenera- bezcenne!! Powoli podwyższaliśmy swój poziom.

Półmetek najważniejszej operacji- czyli przygotowania do IM- za nami. Jeszcze jeden cel sportowy, który bardzo chciałabym zrealizować. Było męcząco, pracowicie, oczekująco i wesoło!

I choć nie wiem co przyniosą nadchodzące miesiące… Półmaraton w Poznaniu,  Żądło Szerszenia w Trzebnicy, Maraton Leszczyński, Czechman… nie pozostaje mi nic innego, tylko pracować nad sobą, jak umiem najlepiej, pokonywać kolejne słabości, zwyciężać nad przeciwnościami losu i czekać na czerwiec , na plony…:)

Oby się udało.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Olimpia Łabuz i otagowano jako , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. tomek
    Opublikowano 5 listopada 2012 at 19:46 | Permalink

    Piękny GARMIN-ek 🙂

  2. Jerzu
    Opublikowano 2 listopada 2012 at 10:33 | Permalink

    Swietny tekst ! :)) Radiowe stroje S 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius