Zmiana klimatu

Na przedłużoną „majówkę” postanowiliśmy wybrać się do Grecji. Horrendalne ceny w naszym pięknym kraju skutecznie odstraszają szczególnie w tym okresie czasu, poza tym większość fajnych miejsc już dawno została zarezerwowana. A nie należę do osób która planuje wyjazdy, aż z takim wyprzedzeniem. Spontan to jest to! 🙂

Szczęśliwym trafem na dwa dni przed wyjazdem udało mi się nabyć upragnioną „szosę” (w końcu!) – spokojnie czas na „lansiarskie” zdjęcia z nowym rowerem jeszcze przyjdzie 😉

Z racji tego, że zdecydowaliśmy się na podróż samochodem rower znalazł sobie zasłużone miejsce w bagażniku 🙂 Pierwsze treningi na szosie w słońcu Grecji… ahh!, chyba nie można sobie wyobraźić lepszego startu! Mając na myśli tą wspaniała wizję dzielnie znosiłem trudy dwudziestogodzinnej podróży, tak dobrze czytacie 20h! (spokojnie po drodze był nocleg – w Belgradzie, który zresztą jest bardzo intrygującym miastem, także szczerze polecam wszystkich kochającym podróże w nieznane).

Pierwszy dzień niestety zaskoczył pogodą rodem z nad Bałtyku 😀 Szaro-buro i ponuru, a do tego deszzcz…OK, nie tak sobie wyobrażałem tą ‚słoneczną Grecję’ 😉 Ale wszystko uległo zmianie o 180 stopni już następnego dnia, dokładnie 1 maja 🙂 Słońce, 24 stopnie… „this is what I’m talking about!” I tak to również ma wyglądać do końca naszego pobytu, ufff 🙂

Także poniedziałek mimo ogólnego „chill’u” był dość pracowity: trening w hotelowym basenie, który o dziwo całkiem dobrze się do tego nadaje – 20m i i prawie nikogo kto by mi przeszkadzał! Właściwie przez większość czasu byłem w nim sam! 🙂 A popołudniu… pierwsze wyjście na rower! O tak!, to jest to na co czekałem ponad miesiąc! Było poprostu extra! Nie da się tego inaczej opisać. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że moje dotychczasowe doświadczenia rowerowe skupiały się wokół MTB i enduro.

Przekręciłem ponad 40 km ze śrędnią prędkością w okolicach 30km/h. To tak się da!? Szosa to zupełnie inna bajka… łatwość z jaką mój nowy rower nabiera prędkości jest wprost niesamowity. Właściwie stałem się małym „piratem drogowym” kilkanaście razy przekraczając dopuszczalną prędkość na lokalnej drodze (50km/h) ale ciii… 😉 A top speed wyniósł 68.8 km/h! Już nie mogę się doczekać następnego wyjścia i pobijania następnych rekordów prędkości i dystansu – oj chyba zamiast dzisiejszego biegania wybiorę szosę 🙂 Od razu proszę o „łaskę” Kubę i Pawła 😉 Odrobię… obiecuję 😉

Z tym „odrobię” to oczywiście żart… treningu nie da się odrobić, niewykonany przepada… Hmm może będę prawdziwnym Ironman’em i uda mi się zaliczyć wszystkie 3 dyscypliny dzisiaj…? 😉

A tymczasem dziś już wtorek więc pora na…basen! 🙂

Pozdrowienia z Grecji!

P.S. A tutaj zestaw potreningowy 😉 Chipsów nie zamawiałem, ale spokojnie oryginalna grecka sałatka też była! 🙂

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Andrzej Nowak, Bez kategorii i otagowano jako , , , , , , . Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.
RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius