Zmienne niezależne..

Ostatnie starty kontrolne jeszcze przed nami. Za tydzień w sobotę wyścig w Lesznie ze startu wspólnego. Tydzień później ½ IM w Pardubicach. Potem za miesiąc ten główny w Klagenfurcie.
Zdaje się przygotowania pełną parą, treningi o dużej intensywności zagęszczają się koło weekendów.
Mniej już pływamy, trochę biegamy i kręcimy setki kilometrów na rowerach. Plan uległ doraźnej redukcji, gdyż część nie wytrzymała obciążeń. Nic w tym dziwnego, jesteśmy przecie grupą amatorów którzy podjęli wyzwanie. Żadne z nas nie było sportowcem wyczynowym. Zwykle przygotowanie do IM wymaga czasu i szacuje się ,że powinno trwać trzy lata. W naszym przypadku czas uległ skróceniu do półtora roku. Mamy wybitnego Trenera sportów wytrzymałościowych, nauczył nas wiele, wymaga sporo, tylko nie wiedzieć skąd się wzięła się we mnie myśl, będąca jednym z grzechów głównych mianowicie Pycha.
Ja dam radę , ja zawsze daję radę, jestem twardy i na pewno wytrzymam.
Początkowe sukcesy; heroiczna walka w Radkowie i wywrotka na rowerze.
Borówno krótko po złamaniu obojczka, mimo dwóch przebitych gum poniżej sześciu godzin, półmaraton 1h 44 min, debiut w maratonie poniżej czterech godzin. Jest co wspominać…
Założenia na następny, główny rok IM, że będę szybciej biegał, jeździł i pływał zdawały się mieć murowane podstawy. Wystarczało trenować i ćwiczyć.
Z końcem roku zacząłem się sypać, pojawiły się dokuczliwe kontuzje narządu ruchu.
Początkowo zwolnienie z siłowni, potem silny ból w nodze i ….mozolna walka o powrót do biegania. Leczenie i fizjoterapia.
Ta walka trwa od lutego do dziś i na kilka tygodni przed startem już wiem, że nie będę mógł walczyć o dobry czas podczas biegu, a raczej walka będzie o to by dotrzeć do mety.
Bo już nie biegam tak szybko jak biegałem i nie jest to kwestia wydolności, tylko nawracającej bolesnej kontuzji.
Pływam na stałym poziomie, poprawiłem moim zdaniem technikę i ułożenie w wodzie. Mniej energii wkładam w pływanie i dobrze toleruje wysiłek. Na zawodach korzystając z dodatkowej adrenaliny myślę popłynąć szybciej niż w Borównie.
Tylko pogoda wciąż do bani i jeszcze nie mieliśmy szans pływać w wodach otwartych. Regulamin Czechmana ( ½ IM) mówi że jeśli temperatura wody będzie niższa niż 13 stopni, to pływanie będzie odwołane. Przy tej pogodzie może się to zdarzyć. Do końca tygodnia ma być wręcz upalnie, ale potem znów arktyczne powietrze i ochłodzenie. No to jak ta woda w jeziorze ma się ogrzać?
Na pewno szybciej jeżdżę na rowerze. Opłaciły się te godziny przepocone w miejscu na trenażerze, a także wymiana sprzętu na dopasowany do mojej budowy. Gdybym był lżejszy znacznie lepiej znosiłbym strome podjazdy. Ale i tak średnie prędkości na treningach i podczas zawodów są dużo lepsze niż przed rokiem.
Pozostała praca na strefami zmian, by przyspieszyć zmianę odzienia do kolejnej dyscypliny.
Żywienie i pojenie. Wiele nauczyły mnie wielogodzinne treningi rowerowe.
Czy warto dokupić uchwyty zasiodłowe do bidonów? Czy jest sens wieź aż cztery? Z jednej strony walka by rower ważył jak najmniej, a z drugiej 2-2,5 kg płynów ?
Punkty pojenia są co 30 km. Może starczą te dwa przednie, ale równocześnie szkoda czasu na zwalnianie i łapanie bidonów od woluntariuszy.
Pomysł na lemontkę raczej upadł. Co prawda spokojnie jeżdżę w dolnym uchwycie, ale bardzo źle znosi to mój kręgosłup.
Wydźwięk mojego wpisu mógłby wydać się pesymistyczny.
Tymczasem „niemożność sprawnego biegania” w jakiś sposób opanował moją przerośniętą ambicję i brak pokory.
Uspokoiłem się, nie będę już toczył walki o sekundy wokół wymarzonego czasu, a starał się w całości dotrzeć do mety.
A o to w tym programie przecież chodziło. I oczywiście nie jest powiedziane ,że na pewno się uda. Wiem ,że zrobię co w mojej mocy.
A za rok kto wie, może będę mógł się poprawić.
Mam Kurwiki w oczach, bo co mnie nie zabije, to zapewne wzmocni…

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze

  1. Kdarek
    Opublikowano 14 maja 2013 at 13:18 | Permalink

    Maciek, ja specjalnie przyjdę do Leszna, aby zobaczyć te kurwiki. Ciągle o nich słyszę ale nigdy nie widziałem 😉

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius