Zwierzak

Gdy spoglądam za okno i widzę ołowiane chmury.
Do historii o żuku, który nie powinien latać, a lata, chciałem koniecznie znaleźć ciąg dalszy.
Wgłębiając się w problem dotarłem do badań naukowych z których wynikało, że wbrew teoretykom awiacji sprzed 100 lat żuk może spokojnie latać, gdyż jego potężne mięśnie mają ogromny zapas mocy uzyskiwanej z wysokoenergetycznego nektaru.
Ba, lata inaczej niż pozostałe owady, cierpi na tym może uroda jego lotu, ale daje radę.

 

Przełożyłem to na siebie….nie myśl chłopie ,że polecisz szybciej i dalej jak nie będziesz trenował.
Nie jesteś jakiś tam ponadprzeciętny, niezwykły, geniusz. Musisz swoje latanie wytrenować.
Tu trafiłem na kolejną opowieść, tym razem o koniu wyścigowym.
Okazuje się że konie wyścigowe kosztując czasem niebywale duże pieniądze trenują tak jak ludzie.
Codziennie mają rozpisane treningi, ćwiczą nie tylko szybkość ale i wytrzymałość. Mierzy się im tętna i oddechy…a one każdego dnia trenują i wracają do stajni gdzie już więcej nie dumają co dziś zrobiły nie tak.
A w dniu startu będąc w blokach startowych kompletnie nie zastanawiają się, czy ogier obok ma lepsze pęciny i fajniejszego jeźdźca. Gdy pada strzał z pistoletu to jedynym celem jest dobiec jak najszybciej do mety.
Zupełnie inaczej niż ludzie…nawet poradniki sportowe, jak zachować się w dniu startu dają takie rady by uzyskać przewagę psychologiczną nad innymi. Musisz mieć dobry sprzęt, najlepszy wygląd na jaki Cię stać. Musisz wyglądać pewnie , być wyluzowany, bo to zrobi wrażenie na innych i będą się ciebie obawiać. Jesteś pewny, jesteś lepszy.
Część z nas piszę tylko o sukcesach, przemilczając porażki, wspominając tylko o tym jak się wspaniale motywuje do jeszcze lepszej pracy.
Bo jeśli napisze że jest mi ciężko, padał śnieg i źle się czułem, a do tego nie wylazłem tego dnia na trening to wszyscy pomyślą, że jestem mięczak.
A konie tego nie analizują, każdego dnia trenują, jak im każą, nie rozmyślając jak to będzie, czego nie zrobiłem, a jeszcze czy nie było by dobrze jeszcze więcej trenować. Robią swoją zadaną codzienną pracę i już.
Myślę więc ,że jeśli realizuje założony plan przez Fachowca jakim jest nasz Trener Dariusz Sidor to czuje się spokojniejszy o swój start.
Jestem jak koń, robię co mi każą.
Potem muszę tylko jak najszybciej dobiec do mety.
Czyli lataj jak żuk i trenuj jak koń…
A co z tymi szczurami, podtapianymi w naczyniu bez wyjścia?
To było bardzo poważne badanie behawiorystyczne, a jego wynik wskazał jednoznacznie ,że w przypadku np. katastrof szansa na przeżycie wzrasta, jeśli rozbitkowie będą mieli jakąkolwiek nadzieję że przeżyją.
Choć nie chciałbym mieć takich dylematów, to sam wysiłek w IM podczas końcowego biegu przestaje być przewidywalnym zadaniem. Mózg będzie mówił ,że już nie ma zasobów energetycznych i mamy się zatrzymać Być może odczuwaliśmy to już na końcowych kilometrach maratonu spotykając się z tkzw ścianą.
Wtedy o ukończeniu będą decydowały cechy mentalne, także trzymanie się myśli, ,że wytrzymam do końca i nie utonę, a wybawieniem będzie meta.
Jedno jest pewne, jeśli nie wykonamy ciężkiej pracy treningowej jak koń, to nie polecimy samą siłą woli i do tego szybciej od innych, a nadzieja będzie tylko wtedy gdy uczciwie się przygotuję.
Tak sobie myślę patrząc na ciężkie krople deszczu bijące o szybę. Pora biec te 2 h.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Reddit
  • Tumblr
Ten wpis umieszczono w kategorii Maciej Garncarek. Możesz dodać go do zakładek permalink.Komentarze i odpowiedzi (trackback) zostały zablokowane.

Komentarze (2)

  1. daga
    Opublikowano 6 lutego 2013 at 16:20 | Permalink

    Wąs szczura miało być 🙂

  2. daga
    Opublikowano 6 lutego 2013 at 15:58 | Permalink

    Sok z żuka, włos z ogona konia, wąs szura i mamy TURA ZWIERZAKA ZDOBYWCĘ 😛

RADIOWA AKADEMIA TRIATHLONU NA FACEBOOKU
RADIOWĄ AKADEMIĘ TRIATHLONU WSPIERAJĄ
Grupa Triathlonowa GT RAT
Sportslab
Interferie
Olimpius